Tusk i Cimoszewicz Sp. (nie) jawna
Wszystko wskazuje na to że Cimoszewicz i pan Premier zaprzyjaźnili się. WC to człowiek z klasą jak na polskie warunki. Facet umie powiedzieć nie w doraźnych starciach i wycofać się z bagna w którym inni z lubością tarzają się jak młode warchlaczki. Dwoje ludzi z jakże odmienną historią i korzeniami. Czyżby Donald i Włodek nagle spotkali się na jakimś raucie i padli sobie w objęcia w otoczeniu własnych feromonów? Hmm! Zastanawiam się czy następująca konstrukcja ma szansę jako realny projekt polityczny.
Tusk wprowadza atmosferę domniemania: wystartuje, nie wystartuje, zawalczy czy nie zawalczy? dając mediom pole do snucia domysłów. Te jak w amoku roztrząsają ten wątek, rozbierając go na detale mniejsze od kwarków nie zastanawiając się na trzecią drogą. Do wiosennego zjazdu PO Tusk robi wszystko, żeby nie wyprowadzać nikogo z tego przekonania. Oczywiście wiadomo, że nie ma realnego kontrkandydata w tych wyborach. Pytanie tylko po co ma wygrać i objąć, jak to określił mój ulubieniec Waldek Pawlak “funkcję dekoracyjną”? Po to żeby PO się rozleciała w 2 miesiące po wyborach prezydenckich, przegrywając z kretesem wybory samorządowe? Czyż nie lepiej jest zaprzyjaźnić się Włodkiem C. i nagle oświadczyć że doszło się do wniosku że jednak się nie wystartuje, a następnie wmówić społeczeństwu że Włodek to super gość i on powinien zostać prezydentem? W tym momencie jaka prosta droga już zostaje do uzgodnionej wcześniej zmiany konstytucji, wprowadzenia systemu kanclerskiego i zrobienia z kolegami tych wszystkich fajnych rzeczy.
